Ekologia- wybór przyszłości

Za takimi twórczymi deklaracjami idą też działania praktyczne. Powstają stowarzyszenia artystyczne współpracujące z agendami rządowymi, organiza­cjami zajmującymi się ochroną i rekultywacją środowiska, na uczelniach wyższych powstają wydziały, takie jak Wydział Projektowania w Naturalnym Środowisku na nowojorskim uniwersytecie czy Pracownia Architektury Żywej na Wydziale Architektury Politechniki w Gliwicach. Artyści sami wyznaczają sztuce i sobie rolę w świecie, który ma kierować się ku wartościom ekologicznym. . Skromne środki, bogate cele – oto drogowskaz dla życia i twórczości. Sztuka jest dziś, w epoce tak wielu zagrożeń, bardziej sprawą etyki niż estetyki.

Podobno chcąc zmienić świat, powinno się najpierw zacząć od siebie. Trudno jednak nie być posądzonym o puste deklaracje ekologicznych intencji, jeśli swoich codziennych zachowań nie podda się krytycznej ocenie z punktu widzenia wpływu na środowisko. I odwrotnie, jeśli samemu nie zadba się, by uniknąć szkodliwych wpływów zatrutego środowiska. Najpierw trzeba sobie zdać sprawę, że z kroków małych sumują się czyny . wielkie i że dopiero właśnie powszechność pewnych nawyków i zachowań powoduje dostrzegalne efekty. Na przykład zaoszczędzony litr wody po­mnożony przez parę milionów osób daje już pojemność małego jeziorka.

W niektórych sytuacjach – szczególnie gdy spojrzymy na nasze zachowania konsumenckie – efekt jest jeszcze większy. Decyzje przy zakupach, choć pojedyncze i osobiste, gdy zostaną pomnożone przez tysiące klientów, są w stanie zdecydować o tym, co i jak się produkuje. Ostatecznie w gospodarce rynkowej to klienci głosują portfelami za tym, co uważają za warte nabycia, a producenci chcąc nie chcąc muszą się temu podporządkować, żeby przeżyć. To konsumenci mogą podyktować warunki, kupując owoce wyhodowane bez pestycydów, spowodować, by przynajmniej niektóre kosmetyki nie były testowane na zwierzętach, wymuszać lakiery do podłogi, które nie trują, środki do prania bez fosforu, podkoszulki z niewybielanej bawełny, dezodo­ranty bez freonu, wakacje bez wielkich hoteli.

Bądźmy świadomi tego, czego chcemy. Wybierajmy produkty przygotowane w sposób dla środowiska nieszkodliwy, nie bądźmy bezwolnymi niewolnikami błyszczących reklam, które dyktują nam, jak mamy żyć. Spróbujmy przyjrzeć się naszym codziennym zachowaniom i ich skutkom. Oszczędność energii elektrycznej i gazu na domowy użytek ma jeden niezaprzeczalny walor. Efekty widzimy dość szybko, kiedy zmniejszają się płacone rachunki – nasze umiarkowane zachowanie zostaje nagrodzone, i to w brzęczącej monecie. Każda zaoszczędzona kilowatogodzina to jednak nie tylko mniejszy rachunek do zapłacenia.

Jeśli uda nam się coś zaoszczędzić, możemy przeliczyć każdą korzystną różnicę między rachunkami z kolejnych miesięcy na taką „gazową zasługę” dla środowiska. Możemy również pomyśleć o zastąpieniu, szczegól­nie w miejscach, gdzie światło musi się długo palić (np. w ciemnych korytarzach), zwykłej żarówki żarówką energooszczędną. Pomimo że koszt zakupu takiej lampy jest większy, działa ona jednak dłużej, a żarówka 7-watowa, która stanowi odpowiednik lampy 40-watowej zużywa tym samym zaledwie 20% energii. Warto wiedzieć także, że każda domowa działalność: pranie, gotowanie wody itp., może być przeprowadzona z większą troską o    energię.

Między innymi glin posądza się o udział w powstawaniu choroby znanej jako zespół Alzenheimera, która prowadzi do wcześniejszego otępienia starczego. Z okolic Ojcowa, gdzie wody odczuwają ostry wpływ kwaśnego deszczu, znane są przypadki także innych ciężkich chorób układu nerwowego wywołanych długotrwałym korzystaniem z na­czyń aluminiowych.Warto też pamiętać, że niektóre naczynia nie do wszystkiego się nadają. Naczynia z pewnych mas plastycznych (np. polichlorku winylu) rozpuszczają się pod wpływem tłuszczu (wymywane są plastyfikatory), nie nadają się więc do przechowywania masła czy sera, tak jak niektóre cienkie plastikowe butelki po napojach nie powinny służyć do przechowywania mleka.

Przy dawno zainstalowanej płuczce niewiele już można zrobić – jedynie można nie lekceważyć dodatkowych wycieków wody. W przyszłości może uda się nam zdobyć coraz powszechniej stosowane rezerwuary, które taką samą skutecz­ność są w stanie osiągnąć przy połowie objętości wody. W Energy Office w Danii (organizacji ekologicznej zajmującej się metodami oszczędzania energii i wody) prowadzi się eksperymenty z rezerwuarami zaopatrywanymi w deszczówkę zbieraną z dachów do specjalnego pojemnika. Jeśli już jesteśmy przy toalecie, warto też zwrócić uwagę na zużycie papieru toaletowego.

Lata nieustannego braku papieru toaletowego i ciągle jeszcze w pamięci obecny widok poważnego pana czy pani, idących ze zdobytym łupem – wieńcem z rolek papieru – sprawia, że teraz, gdy papier jest łatwo dostępny, z niechęcią patrzymy na jego szary kolor, narzekając, że nie jest śnieżnobiały. A właśnie ten brudny papier z makulatury to coś, co budzi podziw działaczy ekologicznych z krajów, gdzie najładniejszy papier toaleto­wy produkuje się szkodząc środowisku powstającymi w procesie wybielania dioksynami. Wszystkie zachodnie poradniki „ekologicznego życia” zalecają kupowanie takiego papieru, który u nas wciąż jeszcze jest traktowany jako wspomnienie złych czasów.

By choć częściowo temu zapobiegać, zawartość szamb można poddać wstępnym zabiegom oczyszczania we własnym, domowym zakresie. Służą temu specjal­nie przygotowane preparaty oparte na kulturach bakterii (przeważnie metanowych) mających zdolność rozkładania związków organicznych na bezwonne składniki mineralne. Preparaty te to związki sprowadzane z za­granicy lub już produkowane w Polsce, m.in dostępny już w sklepach Szambeks, Bio, Bio 7 i inne preparaty, które w odpowiednim stężeniu (bakterie wraz z odżywką) wsypuje się bezpośrednio do toalety czy zlewu. Zaczynają swą działalność już w rurach, usuwając osad związków organicz­nych, a następnie (powinny być regularnie uzupełniane) pracują już w głów­nym zbiorniku.

Na zakupy z ekologiczną torbą. Płó­cienna torba z rysunkiem drzewa – symbolem życia, jest mocna i trwała Została zaprojektowana na zamówię nie największej duńskiej organizacj ochrony przyrody DNF. Barwna tor ba plastikowa (z zimorodkiem) ma • w rogu symbol oznaczający, że two­rzywo można spalić bez produkcji szkodliwych gazów.Problem butelek to w Polsce osobna i drażliwa historia. Jednak mimo ogólnej niemożności polskiego skupuj gdy to możliwe, dobrze jest wybierać płyny w butelkach, które można zwracać. Słynny (bo stanowiący później ‘ podstawę do ustanowienia prawa międzynarodowego) przykład duński wprowadzenia zakazu używania na rynkach krajowych własnych i importowanych napojów w puszkach pokazał, że można używać jedynie butelek,  a problem recyklingu szkła można rozwiązać.